babia góra wschód słońca godzina

Wschód słońca na Babiej Górze. Damian Grabowski. 6 grudnia, 2018. 0. 1077. 16 Min Read. Wschód słońca na Babiej Górze to marzenie chyba każdego wędrowca. Babia Góra inaczej Diablak to kolejny szczyt, które postanowiliśmy zdobyć w ramach Korony Gór Polski, ale dodaliśmy pewne utrudnienie. Babia góra. Wschód słońca na Babiej górze Babiogórski Park Narodowy Beskidy Zachodnie Karpaty Markowe Szczawiny Orawa Pasmo Babiogórskie Zawoja beskidy Zubrzyca Górna O nas Mimo bardzo silnego wiatru nie udaje się rozpędzić chmur i ze wschodu słońca nici. Schodzę zmarznięty na Krowiarki ok. godz. 6-ej, gdzie czeka na mnie inkasent, który pobiera 15zł za parking. Parking jest zapełniony do ostatniego miejsca, co świadczy o dużej popularności wypraw na wschód słońca na Babiej Górze. Interaktywny wykres o czasach wschodu i zachodu słońca oraz długości dnia w ciągu roku 2023, Gryfice. Dzień dzisiejszy Wschód słońca Zachód słońca. Zmierzch cywilny : środek tarczy słonecznej nie więcej niż 6° poniżej horyzontu. Na początku porannego zmierzchu cywilnego, czyli końca wieczornego zmierzchu cywilnego, horyzont Babia Góra Perć Akademików. Żółty szlak prowadzi nas najpierw wąską ścieżką po kamiennych i drewnianych stopniach. Maszerujemy wśród paproci i krzaków jagód. Aura tego odcinka szlaku jest niesamowita. Soczysta zieleń aż bije po oczach. Czujemy się jak w zaczarowanym lesie — jest pięknie i cicho. Po wygodnych kamiennych nonton drakor the uncanny counter season 2. Babia z Zawoi LajkonikAutor: Majka_WOpracowano: 2016-09-26 07:53:22 Trasa: Lajkonik Sulowa Cyrhla Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Przełęcz Brona Babia Góra Sokolica Przełęcz Krowiarki Cyl Hali Śmietanowej Lajkonik nowa trasa w rejonie Babiej, nowy punkt startowy - Zawoja Lajkonik, podejście czarnym szlakiem przez Stary Groń i Sulową Cyrhlę bardzo ładne, spodobał mi sie ten szlak, na Babiej tłumy! ale prawdziwy tłok to dopiero był na zejściu do Krowiarek, tak wielu było podchodzących, pogoda nam dopisała, choć widoczność taka sobie (nie było widać Tatr), to wreszcie można było więcej zobaczyć niż w czerwcu, po forsownym zejściu do Krowiarek czekało nas podejście na Halę Śmietanową, też świetna trasa, ale zejście przez Mosorny znów dało nam popalić. wyszło ponad 24 km Babia Góra i Cyl Hali Śmietanowej z Zawoi LajkonikAutor: Opracowano: 2016-09-21 08:20:27 Trasa: Lajkonik Sulowa Cyrhla Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Przełęcz Brona Babia Góra Sokolica Przełęcz Krowiarki Cyl Hali Śmietanowej Lajkonik dzień był piękny, podejście czarnym szlakiem na Markowe Szczawiny przez Stary Groń bardzo ładne, polecam ten szlak, nie było na nim żadnych turytsów, potem powyżej Markowych coraz tłoczniej, na szczycie jak zwykle duło, ale prawdziwy tłok dopiero był na zejściu w stronę Krowiarek. Tam dopiero krótki odpoczynek i dalej w stronę Hali Śmietanowej, tam znów bardziej spokojnie. Zejście przez Mosorny Groń równie męczące to zejście z Babiej na Krowiarki. Trasa 24 km, przewyższeń prawie 1500m, czas 7,5 godziny. Hala Krupowa - Babia Góra - Zawoja MarkoweAutor: SzyszaOpracowano: 2016-08-25 18:07:57 Trasa: Skawica Górna Schronisko PTTK Hala Krupowa Polica Cyl Hali Śmietanowej Przełęcz Krowiarki Sokolica Babia Góra Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Sulowa Cyrhla Policzne Drugie podejście na Babią od Krupowej - zaledwie cztery dni później, a pogoda odwrócona o a180 stopni - bez deszczu, bez chmurki, bez mgły, ziemia tylko miejscami jeszcze wilgotna (tam gdzie cienia więcej), 360 stopni widoczności z Diablaka - czasem jednak bywa łaskawy - na szczęście padło i na nas. Traska wyszła 30 km, wróciliśmy zmęczeni, zasadniczo przerwy zaplanowałem dwie w trakcie trasy i tyleż właśie udało się zrobić. Jeszcze cztery dni wcześniej musieliśmy zawrócić i zejść przez Sokolicę - moja Pani się trochę bała uderzać na Babią w deszczu, co uważam za rozsądne, skoro się nie czuła na siłach (dobry turysta to rozważny turysta, nie huzia na Józia). Markowa-Diablak-Cyl-Czatoża-MarkowaAutor: Majka_WOpracowano: 2014-09-18 21:54:23 Trasa: Markowa Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Babia Góra Przełęcz Brona Mała Babia Góra / Cyl Hala Czarnego Nad Czatożą Markowa Prawdziwie letni koniec lata. Start szlakiem zielonym z Markowej do schroniska na Markowych Szczawinach, stamtąd szlakiem żółtym (perć akademicka) na Babią. Choć stromizna spora, sprawnie i bez problemów udało się wejść. Tylko na pierwszej klamrze miałam kłopot się podciągnąć, potem już poszło. Kije trzeba było skręcić i schować do plecaka, żeby mieć wolne obydwie ręce. Na szczycie tradycyjnie wiało zdrowo, nawet słońce nie pomogło, szybko więc zeszliśmy w dół na przełęcz Brona, skąd szlakiem zielonym na Małą Babią, i dalej tym szlakiem aż do Żywieckich Rozstai,potem kawałek czerwonym di Fickowych Rozstai. Stąd już szlakiem żółtym do Czatoży. To najmniej ciekawy fragment wycieczki, las ciemny, trasa kamienista, jednostajnie opadająca. Od skrzyżowania w Czatoży szlakiem niebieskim do Markowej. Zawoja-Babia Góra GraDarOpracowano: 2014-03-22 17:57:31 Trasa: Markowa Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Przełęcz Brona Babia Góra Przełęcz Brona Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Markowa Wstał piękny dzień. Postanowiliśmy całą rodziną iść na Babią Górę. Już na samym początku spotkało nas rozczarowanie. Okazało się, że przy kasie do wejścia do parku musieliśmy się roztać z mamą i naszą sunią Rudką. Zakaz wprowadzania psów. Mama sie poświęciła, mimo że też chciała uczestniczyć w wyprawie, wróciła z suczką na kwatery. Wyprawę zaczęliśmy już tylko w 3 osoby: Grażynka, Sylwia i Ja. Pierwszy odcinek szlaku prowadził w dużej części poprzez kamienny trakt, ładnie utrzymany, piął się stosunkowo stromo to jednak dało się go pokonać z kijkami Trochę zmęczeni wspinaczką doszliśmy do schroniska na Markowych Szczawinach. Tutaj odbyło sie nasze tradycyjne przybicie pieczątki, posiłek w słoneczku i, aby nogi nie "stwardniały" ruszyliśmy na szczyt. Słońce prażyło, widoki tak wspaniałe, że zabrakło by miejsca w aparacie na zdrobienie wszystkich pejzaży. Pomimo tego, że droga kamienna i trzebyło uważać pod nogi, znalazły sie po drodze miejsca widokowe którę także trzebyło uwidocznić, mimo że Grażynka z Sylwią postanowiły poprzeszkadzać w upamiętnieniu widoków Jesteśmy na szczycie. Po drodze widzieliśmy nisko latający szybowiec, którego pilot wykorzystując piekną pogodę, postanowił poogladać nas z góry. Na szczycie miła niespodzianka: tablica pamiątkowa poświęcona Papierzowi Janowi Pawłowi II. Jeszcze jedno zdjęcie upamiętniające zdobycie szczytu Babie Góry i niechetny powrót na kwatery. Podczas zejścia czerwonym szlakiem, ostatni rzut oka na Diablaka z naszą wspólnym fotką (szkoda, że tylko z cieniami w dolince). Pozdrawiamy !!!! Wschód Słońca na Babiej GórzeAutor: piechurek7@ 2014-01-04 11:40:12 Trasa: Lajkonik Sulowa Cyrhla Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Babia Góra Przełęcz Brona Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Sulowa Cyrhla Lajkonik Mawiają, że każdy prawdziwy turysta podziwiał choć raz wschód Słońca widziany z wierzchołka Babiej Góry... Ponadto: ► opowieść o nocnej eskapadzie przez Babiogórski Parku Narodowego i Perć Akademików ► spotkanie z dziką zwierzyną na Diablaku ► zdjęcia tej jedynej chwili, na którą czekaliśmy całą noc! Zapraszam do wspólnej wędrówki: Pełna legend i innych ciekawostek wyprawa Percią Akademików ku Babiej GórzeAutor: piechurek7@ 2013-12-22 11:29:11 Trasa: Lajkonik Sulowa Cyrhla Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Babia Góra Przełęcz Brona Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Markowa Babia Góra - najwyższy szczyt polskich Beskidów. Jej wierzchołek nosi nazwę Diablaka, Diablego Zamku lub Diablego Zamczyska. Miejsce to słynie z efektownych wschodów i zachodów Słońca. Znanym zjawiskiem jest morze mgieł rozpościerające się często pomiędzy szczytem Babiej Góry a Tatrami. Z wierzchołka rozpościera się panorama obejmująca Tatry, Niżne Tatry, Podhale Góry Choczańskie, Magurę Orawską, Wielką i Małą Fatrę, Beskidy: Żywiecki, Mały, Makowski, Śląski, Wyspowy oraz Gorce a nawet zabudowania Krakowa. Ponadto: ► poznamy interesującą i burzliwą historię Schroniska na Markowych Szczawinach ► pokonamy najtrudniejszy szlak w polskich Beskidach ► dowiemy się dlaczego Babia Góra zwana jest Matką Niepogód ► spróbujemy rozwikłać tajemnicę etymologii Babii Góry, a także jej związków z diabłem ► dowiemy się co wspólnego Babia Góra miała z arcyksięciem Józefem Habsburgiem ► zwiedzimy jedyne w swoim rodzaju Muzeum Turystyki Górskiej na Markowych Szczawinach Zapraszam do wspólnej wędrówki: goh i zbych - letnia wyprawa na DiablakAutor: kobumaOpracowano: 2013-08-13 19:23:55 Trasa: Nad Czatożą Hala Czarnego Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Babia Góra Przełęcz Brona Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Markowa Nad Czatożą Trzeba mieć szczęście, żeby trafić na tak wspaniałe warunki idąc na Królową Niepogody :) Poprzedniego dnia deszcz, chłód, a niedzielny ranek ciepły i bezchmurne niebo! Na szlaku początkowo / start o godz. / mijamy kilka osób. Mozolnie pokonujemy leśne schody przez 5 km, średnia prędkość ponad 4 km/h. Potem 3 km trawersujemy zbocze i dochodzimy do schroniska. Po krótkim postoju ok. ruszamy w kierunku żółtego szlaku. Tu już więcej chętnych do zdobycia góry, często kogoś wyprzedzamy, by za chwilę zostać wyprzedzonym. Po wyjściu za granicę lasu ukazują się piękne widoki, więc aparat dostaje zadyszki :)) Pierwsze łańcuchy nad skalną półką, nie wydają się groźne. Później trzeba pokonać 2-3 metry w górę wspinając się po metalowych klamrach za ubezpieczenie majac łańcuchy. Z góry patrzymy jak inni mają "nogi z waty", lepiej nie cierpieć na lęk wysokości! Teraz odsłania się strome, rozległe gołoborze. Nachylenie dochodzi na tym szlaku do 60 stopni! Wreszcie jest kapliczka! Stąd do szczytu już blisko i łatwiej. Przy tej pogodzie Diablak jest oblegany przez turystów. Trzeba szybko znaleźć przytulny załomek na kamieniach, umościć sobie legowisko i już można delektując się widokami spożyć zasłużony posiłek, który choć częściowo zrekompensuje utratę sił. Zejście do przełęczy Brona, a potem do schroniska zajmuje też trochę czasu, ale w dół prawie biegniemy. W schronisku trzeba uzupełnić płyny, dzień przecież gorący, a i zmęczenie daje się we znaki. Jeszcze zielonym szlakiem do Zawoi-Markowa, a potem spacer do Zawoi-Czatoża, gdzie u sympatycznej pani Alinki czeka autko. Jest / /. Warto było, Diablak żegna nas w popoludniowym słońcu. Trasa - 21 km Piątkowa wyprawa na Babią GóręAutor: mynaszlakuOpracowano: 2013-05-11 09:16:19 Trasa: Przełęcz Krowiarki Sokolica Babia Góra Przełęcz Brona Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Szkolnikowe Rozstaje Przełęcz Krowiarki Po maturalnych zmaganiach postanowiliśmy pojechać w góry, a konkretnie w Beskid Żywiecki i jakoś odreagować trudy egzaminów. Do tego pasma zawitaliśmy po raz pierwszy od początku naszych górskich wędrówek. Naszym celem od jakiegoś czasu była Babia Góra zwana również Diablakiem, która jest najwyższym szczytem Beskidu Żywieckiego i najwyższym poza Tatrami szczytem w Polsce. Ponadto Babia Góra leży na obszarze Babiogórskiego Parku Narodowego. Wielu turystów wybierając góry jako formę spędzenia wolnego czasu decyduje się właśnie na wypad na szczyt zaliczany do Korony Gór Polski... Z Babiej Góry do Korbielowa 2012Autor: KamilGajdaOpracowano: 2013-03-07 11:31:31 Trasa: Przełęcz Krowiarki Szkolnikowe Rozstaje Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Babia Góra Przełęcz Brona Mała Babia Góra / Cyl Hala Czarnego Przełęcz Jałowiecka Mędralowa Mędralowa Zachodnia Jaworzyna Beskid Korbielowski Przełęcz Glinne Dostać się do Zawoi to już połowa sukcesu. Tułaczka z polskim kolejami i kursującymi wedle woli mini-busami zajęła nam pół dnia. Podróż rozpoczęliśmy wsiadając do pociagu relacji Katowice-Maków Podhalański około 5 rano, później z Makowa-Podhalańskiego mini-busem do Zawoi Policzne, skąd był jeszcze spory kawałek paskudnej asfaltowej drogi wijącej się pętlami pod górę. Ruch samochodowy był niewielki, więc to nie przeszkadzało, ale ciężki plecak przygotowany na paru-dniową wyrypę wbijał się w obojczyki. Właściwy szlak rozpoczęliśmy o godzinie 15!!! Zupełnie nie tak jak zaplanowaliśmy, bo przecież mieliśmy tego dnia zajść dużo dalej, aż do studenckiego pola namiotowego, niestety poddaliśmy ten jedeń dzień i postanowiliśmy dojść do schroniska na Markowych Szczawinach i tam przenocować. Nocleg nie był tani, ale za to warunki przyzwoite co pozwoliło w świetny sposób zregenerować siły. Następny etap rozpoczęliśmy wcześnie rano. Najpierw śniadanie przed schroniskiem - stołówka była jeszcze zamknięta, ale mieliśmy kuchenkę na gaz, więc problemu nie było. Później wszystko przebiegało zgodnie z planem, aż do moentu gdzie na odcinku czerwonego szlaku do Przełęczy Glinne zabrakło nam wody, a zza gęstych chmur wyszło ostre czerwcowe słonce i zaczęło wyciskać z nas poty. Przez 7-6h marszu nie ma żadnego źródła wody, więc trzeba się dobrze zaopatrzyć zanim jeszcze zaczniemy schodzic z Babiej Góry w tamtą stronę. Dopiero przy końcu szlaku znajduje się skromne gospodarstwo gdzie dzielnie urzęduje starsza kobiecina, która choc narzekała na turystów, pozwoliła nam chrześcijańskim zwyczajem zaczerpnąć wody ze studni. Kiedy z Przełęczy dojechaliśy do Korbielowa - złapaliśmy stopa, jakiegoś transita w którym ledwo zmieściliśmy się z plecakami - zdążylismy jeszcze na połowę meczu inaugurujacego Euro 2012, w tamtejszym szynku. Nic nie smakowało wówczas jak piwo po całym dniu łykania kurzu na szlaku ;) - Babia Góra (Diablak)Autor: stefan26Opracowano: 2012-07-08 14:24:45 Trasa: Przełęcz Krowiarki Szkolnikowe Rozstaje Sokolica Babia Góra Przełęcz Brona Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Szkolnikowe Rozstaje Przełęcz Krowiarki W zeszłym tygodniu, kiedy chodziliśmy po górkach, rozważaliśmy wycieczkę na Diablaka lub, jak kto woli, na Babią Górę. Ta góra od dawna nas interesuje, bo z opisów i relacji osób, trzeba tam koniecznie wejść. Pierwotny plan wycieczki obejmował szlak zielony z Zawoi Markowej –> Schronisko na Markowych Szczawinach –> żółty szklak Percią Akademików na Babią Górę –> czerwony szlak przez Przełęcz Brona do Schroniska na Markowych Szczawinach i powrót zielonym szlakiem do Zawoi Markowej. W piątek wieczorem, kiedy studiowałem mapę pogody, rzuciłem raz jeszcze okiem na opisy naszej trasy. Wątpliwości miałem co do Perci Akademików. O siebie, Monikę i Bartka się nie martwiłem, ale Konrad (5l) wydawał mi się troszkę za mały na ten szlak. Ostatecznie zdecydowałem o zmianie szlaku na inny, bo nie chciałem narażać nas na niebezpieczeństwo oraz nie chciałem zepsuć naszej wyprawy. Z Żor wyruszyliśmy po rano i dojechaliśmy na Przełęcz Krowiarki ok Pogoda zapowiadała się idealna na chodzenie po górach. Zatrzymaliśmy się 100m poniżej wejścia na szlaki. Koszt parkingu to 10 zł za cały dzień. Wejście do Babiogórskiego Parku Narodowego jest płatne (5 zł dorośli, 2,60 zł ulgowy). Przy zakupie biletów dowiedzieliśmy się, że czerwony szlak na Sokolnicę jest zamknięty z powodu remontu, więc nieznacznie musieliśmy zmodyfikować naszą trasę. A więc: start niebieskim szlakiem z Przełęczy Krowiarki (1012m) do Szkolnikowych Rozstajów (1089m). Trasa ok. 30 minut spacerkiem w lesie po równej trasie. Następnie skręcaliśmy w lewo na zielony szlak prowadzący do Sokolicy (1367m). Różnica poziomów na tym odcinku jest spora i trasa cały czas prowadzi po stromych kamiennych schodach. Zmęczenie było duże, a gryzące niemiłosiernie komary nie dawały nam spokoju. Po ok. 50 minutach dotarliśmy na Sokolicę i mogliśmy podziwiać pierwsze widoki. Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy dalej już czerwonym szlakiem na Babią Górę (1725m). Szlak bardzo przyjemny i cały czas prowadzący umiarkowanie w górę. Z każdą chwilą duża roślinność (drzewa) zanika odkrywając kamienie i połacie kosodrzewiny. Ja z Konradem szliśmy z przodu mając troszkę lepsze tempo. Monika z Bartkiem w drodze na szczyt zliczali biedronki wygrzewające się na kamienistym szlaku – doliczyli ok 400. Na szlaku przechodziliśmy przez kilka przewyższeń dających wrażenie celu, lecz kiedy osiągaliśmy go, naszym oczom ukazywał się kolejny cel. Tak maszerując pokonywaliśmy kolejno Kępę (1521m), Gówniaka (1617m), by po ok minutach dojść do szczytu na Babią Górę (1725m). Widoki, przy pogodzie którą mieliśmy, były cudowne. Wiaterek wiejący na szczycie łagodził moc świecącego słońca dając komfortowe uczucie. Odpoczywaliśmy ok 30 minut, zjedliśmy co nieco i zrobiliśmy kilka fotek. Następnie ruszyliśmy w dół czerwonym szlakiem w kierunku Przełęczy Brona (1499). Od samego początku zejścia było bardzo stromo i ślisko na luźnych kamieniach, ale widoki były przepiękne. Widzieliśmy między innymi żółty szlak Perci Akademików (kiedyś także tam będziemy). Schodząc uważnie po ok 45 minutach dotarliśmy do Przełęczy Brona i kontynuując zejście czerwonym szlakiem zmierzaliśmy do Schroniskach na Markowych Szczawinach (1180m). Te zejście było już mniej wymagające, ale za to bardziej nudne, bo prowadziło już w lesie. Jakieś 35 minut zajęło nam dojście do schroniska. Po odpoczynku trwającym 15 minut, w trakcie którego uzupełniliśmy płyny i węglowodany, ruszyliśmy do kresu naszej wycieczki czyli Przełęczy Krowiarki. Trasa do celu prowadzi niebieskim szlakiem. Szlak jest raczej nudny, praktycznie płaski i prowadzi cały czas przez las. Po drodze mijaliśmy wejście na żółty szlak Perci Akademików i wejście na zielony szlak do Sokolicy. Czas przejścia ok 2 godziny. My zrobiliśmy jednak tę trasę szybciej, bo cały czas nad naszymi głowami słyszeliśmy grzmoty zapowiadające burzę. Ostatecznie udało nam się uciec przed deszczem i kiedy już opuszczaliśmy parking, pojawiły się pierwsze krople deszczu. Całość trasy z wszystkimi przerwami zajęła nam ok 8 godzin. Cała wycieczka była świetna, a widoki cudowne. Największa trudność na trasie to zielony szlak prowadzący do Sokolnicy (1367m) – krótki, stromy i z komarami :) . Reszta szlaków bardzo przyjemna i dostępna praktycznie dla każdego przeciętnego turysty. Nasze dzieci (9l i 5l) poradziły sobie z trasą bez żadnych problemów. Polecamy bardzo tą trasę. Galeria ze zdjęciami - KLIK Babia Góra z przeł Krowiarki i z powrotemAutor: edypusOpracowano: 2011-12-21 18:42:17 Trasa: Przełęcz Krowiarki Sokolica Babia Góra Przełęcz Brona Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Szkolnikowe Rozstaje Przełęcz KrowiarkiWycieczka przewidziana na piękny weekend (moja była w cudowną niedzielę we wrześniu). Trzeba uwzględnić strasznie mało miejsca na zostawienie samochodu - mały parking i trzeba zostawiać auto na poboczu. Piękna wycieczka pasmem babiogórskim - zejście z góry planowane było krótszym szlakiem żółtym ale okazuje się, że jest to raczej szlak przewidziany na wyjście na Diablak, a nie zejście, a poza tym niefortunnie trafiłem na zakończenie mszy w schronisku Markowe Szczawiny. Tak więc zejście było niemożliwe (nawet wyjście było podobno solidnie utrudnione :P). Polecam, trasa wspaniała z cudownym widokiem (jedyne czego za dużo to ludzi :P). Na Diablak gęsiegoAutor: marta024Opracowano: 2011-11-20 12:30:19 Trasa: Przełęcz Krowiarki Sokolica Babia Góra Przełęcz Brona Schronisko PTTK Markowe Szczawiny Szkolnikowe Rozstaje Przełęcz Wędrowanie gęsiego na tak znany szczyt -w szczycie sezonu- było do przewidzenia- ja jednak w góry chodzę po ciszę dlatego szczęśliwa z tego powodu nie byłam. A do tego jeszcze aparat w plecaku nudził się bez baterii. Mieliśmy z towarzyszem podróży "przyjemność" przyglądania się GOPR-owcom w akcji. Pozwolę sobie tutaj wyrazić szacunek dla tych ludzi. Łatwiej się wędruje wiedząc, że można liczyć na pomoc w potrzebie. A poza tym wycieczka bardzo przyjemna. Polecamy niebieski szlak idący od Markowych Szczawin przez Szkolnikowe Rozstaje do Przełęczy Krowiarki. Jest łagodny i prowadzi przez przepiękne wręcz dziewicze tereny. Pozwala odpocząć mięśniom i przynosi ulgę dla oczu i ducha. W sam raz na zakończenie wycieczki. Cytując Wikipedię możemy przeczytać że jest to: " masyw górski w Paśmie Babiogórskim należącym do Beskidu Żywieckiego w Beskidach Zachodnich. Najwyższym szczytem jest Diablak (1725 m często nazywany również Babią Górą, jak cały masyw. Jest to najwyższy szczyt całych Beskidów Zachodnich, poza Tatrami najwyższy szczyt w Polsce i drugi co do wybitności (po Śnieżce). Zaliczany jest do Korony Gór Polski," oraz "W 1954 roku w masywie Babiej Góry utworzono Babiogórski Park Narodowy. W uznaniu niezwykłych walorów przyrodniczych Babiogórski Park Narodowy został wpisany w 1977 roku przez UNESCO na listę światowych rezerwatów biosfery" Tyle informacji encyklopedycznych o dzisiejszej miejscówce, która dla mnie jest dość szczególną. To właściwie tutaj, kilkanaście lat temu rozpoczęła się moja przygoda z górami. Od tamtej pory z różnym natężeniem trwa do dzisiaj a sama Babia Góra odwiedzona została w tym czasie kilka razy, o każdej porze roku. Ostatnio, podobnie jak teraz są to spotkania połączone zw wschodem słońca, bardzo popularne i przez wielu obserwowane ze szczytu Wokół tego zagadnienia krążył jeden z tegorocznych celów pokazania gór dzieciom, czyli nocleg w schronisku i późniejsze, za dnia wejście całą drużyną na Diablak. Na początek normalnie za dnia, by może kiedyś spróbować właśnie ze wschodem słońca. Wchodzenie w ciągu dnia ma tą przewagę że jest wtedy naprawdę dużo czasu i nigdzie nie trzeba się spieszyć. Wg wielu jest to cel zbyt ambitny dla 6 latka, jednak wiem że przy odpowiednim nastawieniu nie stanowiący większego problemu. Zależnie od wybranego szlaku, raczej nie ma tu większych trudności, męczące mogą być dość długie podejścia, ale czego innego oczekiwać można w górach. Tak gdzieś szukając wolnego weekendu, aby móc cel ten zrealizować, dość niespodziewanie pojawiła się propozycja kolejnego zdobycia szczytu o wschodzie słońca. Początkowo wyjście miało być bez dzieci, jednak w trakcie rozmów stanęło na tym że bierzemy nasze starsze pociechy (para 6 latków) i próbujemy to zrobić z nimi. Przyznam że osobiście byłem pełen obaw co do realizacji tego planu, bo jednak taka wyprawa ma swoje ograniczenia. Czas niestety sztywno określa godzinę, o której trzeba być na szczycie, dzieci nie są przyzwyczajone do zarywania nocy, ani tym bardziej dość męczącej wędrówki w takiej porze. Atutem w tym wypadku miały być czołówki, nocny spacer i właśnie wschód słońca, po raz pierwszy widziany przez dzieci. Wątpliwości moje co do wyjazdu rozwiane zostały entuzjazmem dzieci, które gorąco się do tego pomysłu zapaliły. Koniec końców pojechaliśmy i trzeba przyznać że było warto. Maluchy spisały się REWELACYJNIE. Nie było żadnego jęczenia, marudzenia czy narzekania. Generalnie chapeau bas (czapki z głów) i wielki szacun dla dzieciaków, tym bardziej ze czas wejścia w tej sytuacji zrobiliśmy naprawdę niezły. Wschód słońca jakby specjalnie na nas czekał i pojawił się chwilkę po naszym wejściu na szczyt. Na szczycie nie obyło się oczywiście bez gratulacji i wręczenia pamiątkowych, wcześniej przygotowanych dyplomów. Miłym dodatkiem miały być nagrody w postaci baniek mydlanych, jednak wobec piękna przyrody nie specjalnie wzbudziły zainteresowanie. Trochę pooglądaliśmy, zrobiliśmy nieco fotek, coś tam zjedliśmy i przyszła pora na schodzenie, w trakcie którego trzeba było nawet dzieci nieco stopować. Na dole pozostało nam wbić pieczątki do dyplomów i kupić jakieś niewielkie pamiątki. W drodze powrotnej nastał czas na zasłużony sen. Przecież mamy jeszcze plany na dzisiejsze popołudnie :) Planowanie z wyprzedzeniem takich wypadów nieco mija się z celem. Można mieć wszystko przygotowane jednak nie należy się nastawiać na konkretny dzień, raczej czekać na odpowiednie warunki. Babia Góra znana jest ze swej kapryśnej pogody i potrafi jak każda kobieta strzelić focha. Na szczycie bywa bardzo wietrznie i nawet latem, zwłaszcza o wschodzie mogą przydać się zimowe ciuchy. Z pewnością nie należy spinać się na zdobycie, jak nie uda się tym razem to zawsze można spróbować kiedyś indziej. Ważne żeby nie przeszarżować, bo dzieci dość łatwo zrazić. Szczyt można zdobywać z kilku stron, różnymi szlakami. Najpopularniejsza i zarazem najłatwiejsza jest trasa od Przełęczy Krowiarki (2,5 godziny podejścia). Można wejść również od strony Słowackiej lub od Zawoi, czyli przez schronisko Markowe Szczawiny z którego wiodą szlaki przez Przełęcz Brona oraz najciekawszy ze szlaków tzw. perć akademików (szlak jednokierunkowy, podejściowy, ze sztucznymi ułatwieniami). Generalnie góra nie przedstawia jakichś większych trudności, kondycyjnie potrafi jednak zmęczyć. Bywa naprawdę kapryśna pogodowo, a w sezonie można spodziewać się tłumu turystów. Przydatne linki. - Babiogórski Park Narodowy - schronisko Markowe Szczawiny Masyw Babiej Góry dobrze widoczny jest z Tatr, czy innych sąsiednich pasm górskich. Jego charakterystyczna czapa wierzchołkowa jest łatwo rozpoznawalna, nawet, jeśli tylko widoczny jest sam czubek. Najwyższy punkt masywu, zwany Diablakiem jest doskonałym punktem widokowym, według mnie najlepszym w górskiej części Polski. Dlatego górę tę zwaną z racji swej wybitności Królową Beskidów odwiedzam bardzo często, chyba właśnie na nią zanotowałem najwięcej wejść, o każdej porze roku zresztą. Jest to najwyższy szczyt całych Beskidów Zachodnich, poza Tatrami najwyższy szczyt w Polsce i drugi co do wybitności (po Śnieżce). Jednak ta niezwykła góra mimo, że przyciąga olbrzymie rzesze turystów niechętnie odsłania swe pełne magii uroczyska i wspaniałe panoramy ze szczytu. Dlatego nazywana jest też Matką Niepogody. Na dziesięć moich wejść, tylko nieliczne były w pełni widokowe. Najwyższy wierzchołek, Diablak, odznacza się wybitnymi walorami widokowymi. Roztacza się z niego panorama na wszystkie strony, obejmująca Beskid Żywiecki, Śląski, Mały, Makowski, Wyspowy, Gorce, Kotlinę Orawsko-Nowotarską, Tatry oraz góry Słowacji na czele z Małą Fatrą, czy Górami Choczańskimi. Babia Góra widziana z Sokolicy Pochodzenie nazwy Babia Góra tłumaczą liczne legendy ludowe. Jedna z nich mówi, że jest to kupa kamieni wysypanych przed chałupą przez babę – olbrzymkę, według innej to kochanka zbójnika, która skamieniała z żalu widząc, jak niosą jej zabitego ukochanego. Według innych legend nazwa góry pochodzi od tego, że w jaskiniach pod tą górą zbójnicy ukrywali swoje branki. Masyw Babiej Góry rozciąga się od Przełęczy Jałowieckiej Północnej po przełęcz Krowiarki. Wyróżniają się w nim dwa wybitne wierzchołki; Diablak ( 1725 m) i Mała Babia Góra (1517 m), ale w głównej grani topografowie wyróżniają jeszcze wiele pomniejszych wierzchołków, grzbietów i przełęczy. Partie wierzchołkowe pokrywa największe w całych polskich Beskidach Zachodnich rumowisko skalne zwane Rumowiskiem Babiej Góry. Najpopularniejszym szlakiem na szczyt jest wejście z przełęczy Krowiarki. Dawniej przełęcz nazywana była Lipnickim Siodłem lub Przełęczą Lipnicką. Na przełęczy znajduje się polana Krowiarki, na której aktualnie trwają prace wykończeniowe przy nowym parkingu. Ten stary, znajdujący się poniżej, w sezonie letnim nie był w stanie pomieścić wszystkich aut. nowy parking na Przełęczy Krowiarki Przełęcz ta stanowi najwyższą dostępną komunikacyjnie przełęcz górską Beskidów Zachodnich. Przed II wojną światową rozpoczęto budowę szosy, zrealizowano odcinek z Zubrzycy Górnej na przełęcz Krowiarki. Przy budowie tego odcinka w 1938 pracował w Junackim Hufcu Pracy Karol Wojtyła (był wówczas studentem). Upamiętnia to obelisk na polanie Krowiarki. Na polanie jest punkt sprzedaży biletów wstępu do Babiogórskiego Parku Narodowego, punkt informacji turystycznej, bufet oraz także symboliczny grób prof. Zenona Klemensiewicza, który zginął w katastrofie lotniczej na Policy w 1969. Przełęcz Krowiarki jest także ważnym węzłem szlaków turystycznych: to tu znajduje się koniec szlaku ze Skawicy przez Policę i Cyl Hali Śmietanowej – ostatniej wycieczki górskiej Karola Wojtyły przed wyborem na papieża (informuje o tym również tablica ustawiona na przełęczy). Właśnie stąd o czwartej w nocy ruszyliśmy z moją ekipą na spotkanie przygody. Szlak z przełęczy do schroniska na Markowych Szczawinach jest wciąż zamknięty z powodu remontu i dostosowywania trasy dla potrzeb osób niepełnosprawnych. ścieżka na Sokolicę z Krowiarek W planie nocnej eskapady było wyjście na wschód słońca na Babiej Górze. Te spektakle na niegościnnym wierzchołku Diablaka obrosły już legendą. To najlepsze miejsce do obserwacji takich cudownych zjawisk! Odnowiona czerwona trasa jest obecnie bardzo wygodna. Zrobiono nowy chodnik i teraz dojście do celu zajmuje około 2,5 godziny. Jedyną trudnością były oblodzenia w lesie, ale daliśmy radę bez raków. Już po dojściu na Sokolicę, gdy zobaczyłem gwiaździste niebo wiedziałem, ze czeka nas niezwykły spektakl. Wychodząc coraz wyżej i zdobywając kolejne kulminację, tj. Kępę i Gówniaka coraz wyraźniej zdawaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy ponad chmurami. To gwarantowało mega doznania na szczycie i tak się stało. Wszystkie szczyty po drodze są obecnie fajnie ogrodzone i stanowią ciekawe punkty widokowe. Mimo jesieni powyżej Sokolicy znaleźliśmy się w strefie zimy. Śniegu jeszcze było niewiele, ale przeróżne formacje jakie utworzyła Matka Natura w kompilacji zimowej wykorzystując przyrodę i martwą naturę przyprawiały bez przerwy o zachwyt. W pełni podziwiać mogliśmy je dopiero przy schodzeniu w dół tą samą trasą, już za dnia. Diablak widziany z okolic Gówniaka W samą porę, czyli przed oczekiwanym wschodem wyszliśmy na szczyt Diablaka – kulminacji Babiej Góry. Na górze było około trzydziestu osób i wszyscy byliśmy świadkami niesamowitego widowiska, gdy tarcza słońca powoli wyłaniała się za horyzontu oświetlając wierzchołki Tatr. Byliśmy jak na atolu- samotnej wyspie, a dookoła nas morze chmur, które przesuwało się jak fale na morzu… nie ma chyba piękniejszego widoku w górach niż bycie nad chmurami, tak blisko nieba pełnego gwiazd. Babia Góra pokazała swoje najcudowniejsze oblicze, jak dobra królowa, która zdecydowała się dać nam magiczną audiencję! O dziwo, nawet wiatr, który uwielbia tutaj urządzać swoje harce, tym razem był łaskawy. W promieniach słońca było całkiem ciepło. Chmury utworzyły biały pomost, który zachęcał do wędrówki w stronę Tatr, których szczyty zapłonęły czerwoną łuną! Ze szczytu poza Tatrami widzieliśmy tylko wierzchołki Małej Fatry, Wielkiego Chocza, Pilska oraz Małej Babiej Góry. Cała reszta była przykryta gęstą pierzynką chmur. Było tak bajecznie, że żadne słowa tego nie oddadzą więc niech przemówią zdjęcia z wycieczki. W 1954 w masywie Babiej Góry utworzono Babiogórski Park Narodowy. W uznaniu niezwykłych walorów przyrodniczych Babiogórski Park Narodowy został wpisany w 1977 przez UNESCO na listę światowych rezerwatów biosfery. wschód słońca widziany z Babiej Góry i morze chmur Była to moja dziesiąta wyprawa na tą majestatyczną górę, zdecydowanie najwspanialsza ze wszystkich! Wiem, że wrócę tu wkrótce, tym razem w środku zimy. Zejście w dół po dwóch godzinach pobytu w tej baśniowej krainie było długie i nieśpieszne. Bo po co się śpieszyć do codzienności? Chcieliśmy przedłużyć nasze chwile szczęścia do oporu. Wędrówka po śniegu była bardzo przyjemna, dopiero w lesie , na lodzie trzeba było bardzo uważać. Ale najgorszy był powrót samochodem po nieprzespanej nocy do domu… Nasz kierowca był jednak bardzo dzielny! Wiem, że warto było zarwać tę noc, bo przecież dla takich radosnych i niesamowitych chwil żyjemy. Każdemu polecam choć raz przeżycie takiego widowiska w górach! Na koniec zapraszam do fotorelacji z wypadu i na krótki film. Dziękuję Amelce, Madzi, Arturowi oraz Mariuszowi za wspólne przeżywanie tej górskiej magii! Z górskim pozdrowieniem Marcogor Co znajdziesz w tym wpisie? Mapa trasy turystycznej na Babią Górę – najwyższy szczyt Beskidu ŻywieckiegoParking na Przełęczy KrowiarkiBilety wstępu do Babiogórskiego Parku NarodowegoSzlak z Przełęcz Krowiarki – najłatwiejsza i najkrótsza trasaSokolica 1367 m w Babiogórskim Parku NarodowymKępa 1521 m i Gówniak 1617 m w Beskidzie ŻywieckimSzczyt Babia Góra 1725 m – najwyższy w Beskidzie ŻywieckimLiczne legendy i opowieściSchronisko PTTK Markowe SzczawinyPolecane szlaki turystyczne prowadzące na szczyt Babia Góra w BeskidachBabia Góra zimą – trudność szlakuCzy wyjście w zimie jest trudne?Wschód słońca na Babiej GórzeJak wejść na Babią Górę z dzieckiem w chuście?Etap 1 – Przełęcz Krowiarki – przed szczytem KępaEtap 2 – przed szczytem Kępa – między Gówniakiem, a DiablakiemEtap 3 – Diablak po drugiej stronie. Babia Góra to najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego i całych Beskidów. Ten szczyt zdobyliśmy już kilka razy i zawsze szliśmy z Przełęczy Krowiarki. Góra mierzy 1725 m i rozciągają się z niej wspaniałe widoki. Niedawno szliśmy na Babię Górę z dzieckiem i również z przełęczy. Babia Góra to Królowa Beskidów,Najłatwiejszy i najkrótszy szlak na Babią Górę prowadzi z Przełęczy Krowiarki,Na Przełęczy Krowiarki znajduje się płatny parking,Szlak czerwony z przełęczy na szczyt mierzy 4,6 km,Wejście na górę zajmuje około 3 godziny,To teren Babiogórskiego Parku Narodowego, wiec obowiązują bilety wstępu,Bilet normalny kosztuje 7 złotych, a ulgowy 3,5 zł,Najatrakcyjniejszy szlak na Diablak prowadzi przez Perć Akademików,Z dzieckiem polecamy iść z Przełęczy Krowiarki,Pod szczytem znajduje się Schronisko PTTK na Markowych także Beskid Żywiecki – najpiękniejsze szlaki,Zobacz nasze pozostałe szczyty do Korony Gór Polski. Mapa trasy turystycznej na Babią Górę – najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego Parking Przełęcz Krowiarki – Sokolica – Kępa – Babia Góra – Kępa – Sokolica – Parking Przełęcz Krowiarki Trasa gór – dół z Przełęczy Krowiarki zajmuje około 5 godzin z przerwami. Do przejścia jest prawie 10 kilometrów. Parking na Przełęczy Krowiarki Na Przełęczy Krowiarki mamy 2 duże parkingi na kilkadziesiąt samochodów. Pierwszy to ten przy wejściu na szlak. On kosztuje 15 złotych za cały dzień. 200 metrów niżej parking poza sezonem jest darmowy. Współrzędne parkingu na przełęczy: Bilety wstępu do Babiogórskiego Parku Narodowego Opłaty za wstęp do Babiogórskiego Parku Narodowego są pobierane w okresie od ostatniego weekendu marca do 30 listopada każdego roku. Bilet normalny kosztuje 7 zł, natomiast ulgowy 3,50 zł. Bilety do kupienia w kasie,Nie ma możliwości zakupienia online. Szlak z Przełęcz Krowiarki – najłatwiejsza i najkrótsza trasa W masywie byliśmy już kilka razy i zawsze wybieraliśmy na wyjście czerwoną farbę z Przełęczy Krowiarki. Jest to najłatwiejszy szlak na Diablak i idealny dla rodzin z dziećmi. Dziś wycieczkę rozpoczęliśmy po godzinie 6 rano. Na parkingu stało już kilka samochodów. Przypuszczaliśmy, że wiele osób wybrało się na wschód słońca. Wyjście na szczyt okazało się bardzo przyjemne. Przeszkadzał trochę wiatr, którego doświadczyliśmy dopiero pierwszy raz, będąc tutaj. Wyjście z Przełęczy Krowiarki zejście w dół mierzy około 10 kilometrów. Musimy w tym czasie pokonać ponad 700 metrów podejścia. Przełęcz oddziela Babią Górę od Policy. Sokolica 1367 m w Babiogórskim Parku Narodowym Ostre podejście mamy tylko na początku przez około 45 minut, gdy musimy dojść na Sokolicę 1367 m To dobry moment, żeby się rozgrzać. Trasa przez km prowadzi cały czas lasem. Może 2 razy mamy prześwit między drzewami. Jednak, gdy już dojdziemy na Sokolicę, to robi się cudownie. Tam też rozpoczynają się widoki i przyjemne podejście około 1 godzinę i 30 minut na Diablak. Na miejscu są ławki, więc można odpocząć. Tuż za szczytem dochodzi szlak zielony ze Szkolnikowego Rozstaja. Kępa 1521 m i Gówniak 1617 m w Beskidzie Żywieckim Kolejne charakretystyczne szczyty na trasie, którę oznaczone tabliczkami to Kępa 1521 m oraz Gówniak 1617 m Po minięciu Sokolicy wchodzimy między kosówki i idziemy tak przez 15 minut. Czas dojścia na Babią Górę to 1 godzina i 30 minut. Zdobywamy wysokość pod samą Kępę. Gdzieniegdzie pokazują nam się widoki na Tatry z lewej strony, a z prawej krajobrazy Beskidów. Zdobywamy Gówniak, który zwane są także Wołowymi Skałkami. Maszerujemy po kamieniach i mijamy się z osobami, które wracają ze wschodu słońca. Ale rano musiało być ładnie! Tak się wydaje, że szczyt jest tuż, tuż, ale co jesteśmy wyżej, to przekonujemy się, że mam do niej jeszcze kawałek. Szczyt Babia Góra 1725 m – najwyższy w Beskidzie Żywieckim Po prawie 3 godzinach drogi jesteśmy na najwyższym szczycie Beskidu Żywieckiego. Widoki są oszałamiające. Na szczycie stoi tabliczka z oznakowaniem góry, kamienny mur, polowy ołtarz, oraz tablice pamiątkowe. Widzimy: Tatry, Małą Fatrę, Góry Choczańskie, pozostałe szczyty Beskidu Żywieckiego, Gorce, Beskid Śląski, Beskid Makowski, itd. Góra leży w województwie małopolskim,Diablak jest najwyższym szczytem Beskidu Żywieckiego i całych Beskidów. Jego wysokość to 1725 m znajduje się na terenie Babiogórskiego Parku Narodowego,Pogoda i warunki na górze często się zmieniają, dlatego trzeba dokładnie i często sprawdzać prognozy,Najbardziej spektakularnym szlakiem jest Perć Akademików (trasa jednokierunkowa pod górę),Babia zaliczana jest do Korony Gór Polski,Zawoja to najbardziej popularna miejscowość znajdująca się u stóp góry. W niej można znaleźć sporo noclegów. Liczne legendy i opowieści Pochodzenie nazwy tłumaczą liczne legendy ludowe. Jedna z nich mówi, że jest to kupa kamieni wysypanych przed chałupą przez babę – olbrzymkę, według innej to kochanka zbójnika, która skamieniała z żalu widząc, jak niosą jej zabitego ukochanego. Według innych legend nazwa góry pochodzi od tego, że w jaskiniach pod tą górą zbójnicy ukrywali swoje branki. Z najwyższego punktu widać między innymi łańcuch Tatr, pasmo Małej Fatry, Pilsko czy Skrzyczne. Schronisko PTTK Markowe Szczawiny W masywie Babiej Góry pod szczytem znajduje się schronisko PTTK Markowe Szczawiny, które jest jednym z najpopularniejszych obiektów noclegowych w polskich górach. Najczęściej turyści nocują w schronisku, żeby później rano wyjść na wschód słońca. Ze szczytu musisz iść za czerwonym szlakiem przez Przełęcz Brona do schroniska PTTK. Dojśćie zajmuje około 1 godzinę i 15 minut – 3 od schronisko możesz wrócić na parking trawersując zbocza góry,Ten odcinek znakowany jest na niebiesko – mierzy 6,3, a jego przejście zajmuje około 1 godzinę i 45 na mapie zaznaczyłem szlak pętlę, który można zrobić. Polecane szlaki turystyczne prowadzące na szczyt Babia Góra w Beskidach Szlak czerwony Przełęcz Krowiarki – Sokolica – Kępa, Szlak zielony Lipnica Wielka – Królowa – Stańcowa,Szlak niebieski i żółty Przełęcz Krowiarki – Perć Akademików,Szlak niebieski i czerwony Przełęcz Krowiarki – schronisko PTTK Markowe Szczawiny – Przełęcz Brona,Szlak niebieski, czarny i czerwony Zawoja Policzne – Sulowa Cyrhla – schronisko PTTK Markowe Szczawiny – Przełęcz Brona,Szlak zielony i czerwony Zawoja – schronisko PTTK Markowe Szczawiny – Przełęcz Brona, Babia Góra zimą – trudność szlaku Zimowe wyjście na Diablak rządzi się swoimi prawami. Jeśli jest piękna pogoda, szlaki przetarte to dotarcie na szczyt nie stanowi problemu. Gorzej jest, jak wybieramy się po opadach śniegu, gdy trasa jest zasypana i z dodatkiem mgły. Wtedy z dotarciem do celu może być gorzej. Przeżyliśmy obie te sytuacje i jednak wolimy wariant numer jeden z dalekimi widokami, spokojnym podejściem, a przede wszystkim bezpiecznym. Podczas zimowego wejścia trzeba sprawdzać warunki pogodowe,Najlepiej dowiedzieć się w schronisku, czy szlak jest przetarty,Koniecznie trzeba zabrać ze sobą raczki na buty. Czy wyjście w zimie jest trudne? Zimowe wyjście to bardzo przyjemna rzecz, jeśli idziemy w dobrych warunkach pogodowych, mamy odpowiedni sprzęt i umiemy z niego korzystać. Niebezpiecznie zaczyna się robić, gdy warunki się pogarszają. Wtedy góra staje się bardzo trudnym do zdobycia szczytem. Wschód słońca na Babiej Górze Była to nasza 4 wizyta na Babiej i zawsze wiało, bo przecież zawsze tutaj wieje, ale tym razem królowa Beskidów była łaskawa i minimalny wiaterek, występujący co jakiś czas nie stwarzał uczucia zimna. O godzinie 7 wszystko się zaczęło i podziwialiśmy najpiękniejszy wschód słońca, jaki kiedykolwiek widzieliśmy. A potem to już stworzył nam się most w kierunku Tatr. Dla takich chwil jechaliśmy ponad 2 godziny. Dla takich chwil wędrowaliśmy po nocy, żeby zdążyć przed świtem. Dla takich chwil marzliśmy na kilkustopniowym mrozie. Dla takich chwil prawie nie spaliśmy od 24 godzin. Najlepsze jest jednak to, że my to kochamy i nic już na to nie poradzimy. Zmęczenie i radość przeplatały się ze sobą podczas poranka, jednak nigdzie nie mogliśmy znaleźć takich słów, które potrafiłyby przedstawić nasze zachwyty i myśli. Cieszyliśmy się, że jesteśmy tutaj razem. Jak wejść na Babią Górę z dzieckiem w chuście? Planując wyjście, trzeba podzielić je na kilka etapów. Diablak to specyficzny szczyt i dotarcie na niego z dzieckiem w chuście trzeba dobrze przemyśleć. Dotyczy to także trochę większych dzieci. Zwłaszcza chodzi mi o kwestię przebierania oraz jedzenia, a także krótkiej przerwy w międzyczasie na inne przyjemności. Jeśli jest bezwietrznie to już mamy jakiś mały sukces. Gorzej gdy będzie wiało, a tak jest w większości przypadków. Etap 1 – Przełęcz Krowiarki – przed szczytem Kępa Gdy miniemy Sokolicę, po około 60 minutach marszu z parkingu dojdziemy do osłoniętego miejsca, przy którym można zrobić przerwę. Po lewej stronie będzie kilka korzeni. Można tam się zatrzymać, bo później ponad Kępą rozpocznie się wędrówka po otwartym terenie. Jeśli mamy dobre tempo to może nam się udać od tego miejsca wyjść na Diablak i zejść w to samo miejsce. Etap 2 – przed szczytem Kępa – między Gówniakiem, a Diablakiem Jeśli nie zdołamy wyjść i zejść od Kępy to między Gówniakiem, a Diablakiem między skałami jest miejsce bezwietrzne, które po obłożeniu bluzami, kurtkami i np. chustą można położyć dziecko. Z tego miejsca na szczyt to już bardzo bliska droga. Etap 3 – Diablak po drugiej stronie. Szczyt Babiej Góry dzieli się na 2 strony – ładniejszą i tę drugą. Ładniejsza to ta, gdzie jest tabliczka z oznaczeniem szczytu, a także widok na Tatry, a ta druga to ratunek przed wiatrem. 🙂 Zawsze tam się można schować w trudnej chwili. Przebieranie jest możliwe, ale to już ekstremalne warunki. 🙂 Jak się okazuje to wyjście przy wietrznych warunkach z malutkim i tym większym dzieckiem jest możliwe. Trochę się obawialiśmy wyjścia i byliśmy gotowi w każdym momencie zawrócić. Tutaj mogę jeszcze dodać, jak byłem ubrany. Buty górskie, długie turystyczne spodnie i bluza z kapturem – najlepiej trochę szersza, żeby od strony wiejącego wiatru zakryć dziecko. Ja dodatkowo trzymałem ręce w rękawicach i chroniłem buzię Mai obiema rękami. Potem będą trochę boleć, ale to jest mało ważne. Przy wietrznej pogodzie nie warto się grubo ubierać, ponieważ będziemy się pocić i my i dziecko. Lepiej cieplej ubrać naszego malucha, tak jak my zrobiliśmy. W Zawoi po raz pierwszy droga okryła się białą pierzyną śniegu. Jednak bez problemu docieramy na Przełęcz Krowiarki. Kompletna cisza, ciemność i dzikość. Nic nie przypomina turystycznego zgiełku jaki słychać tu latem. Znajdujemy ledwo odśnieżony fragment parkingu… i w drogę. Wybija 5 rano. W stylu alpejskim Miało być light and fast. W Tatrach. Jednak lawinowa trójka wybiła ten pomysł z głowy. Więc może Beskid Żywiecki? A będąc tam, jak można nie doświadczyć podobno magicznego wschodu słońca na Babiej Górze? Dlatego znaleźliśmy się o takiej porze na Krowiarkach. Tatrzańska lawinówka spowodowana była obfitymi opadami śniegu. Nie ominęły one i pasma babiogórskiego. Szybko zdałem sobie sprawę, że wschód będzie nagrodą za przetorowanie szlaku na szczyt. Snopy światła naszych czołówek rozświetliły czerń nocy. W drogę! Ruszamy czerwonym szlakiem. Gdzieniegdzie widać poprzedni, zasypany już ślad. Kompletna cisza rozrywana jest przez nasze miarowe oddechy. Z każdym krokiem stawianym w sypkim śniegu robi się coraz cieplej. Zdejmuję czapkę, rękawiczki… W dole majaczą światła Zawoi. Zatarty ślad na szczyt Śniegu jest coraz więcej. Zaczyna sięgać połowy łydki. Kroki stawiam coraz ciężej. Obietnica niezapomnianego wschodu słońca pcha mnie do góry. Okoliczne świerki pokryte są warstwą lukru, który błyszczy się w białym świetle latarek. Kraina wygląda bajkowo. Po wyjściu z lasu już wiem, że nie jest dobrze. Niebo zlewa się z zaśnieżonymi kosówkami. Wschodu nie będzie – przechodzi mi przez głowę. Śniegu przybywa. Z każdym krokiem zapadam się coraz głębiej – do kolan, do uda, wreszcie po pas. Jak mówi stare, taternickie przysłowie – śniegu po same jaja. Zmieniamy się na prowadzeniu. Jednak każdy metr przejścia odbiera ogromne pokłady energii. Czasem łatwiej jest się czołgać niż iść wyprostowanym. Śnieg oblepił już nie tylko stuptuty, lecz także spodnie. Momentalnie topnieje mrożąc kolana, to znów zamarza tworząc przezroczystą skorupę lodu. Przeraźliwie zimno rozpełza się po ciele. Na wschód już dawno straciliśmy nadzieję. Pogrzebały ją niskie chmury i świeży śnieg. Zaczynamy mierzyć czas. Kilkanaście metrów pokonujemy w 25 minut. Białego puchu po pas. Nawet pomagając rękami trudno przesunąć nogę o kolejny krok. Czołganie kończy się upadkiem twarzą w śnieg. Dwie i pół godziny torowania wyssały wszystkie siły. Do szczytu wciąż daleko. Nie ma sensu dłuższy odpoczynek. Wiatr bezlitośnie wykorzystuje wilgotne spodnie. Trzeba się ruszać żeby nie zamarznąć. Wycof. Najtrudniejsza decyzja, lecz wydaje się jedynie słuszną w tej sytuacji. Z żalem wracamy po swoich śladach, wiedząc ile sił kosztowało nas dotarcie tutaj. Raz jeszcze zadziwia nas jak czasochłonne było podejście ostatnich metrów w kopnym śniegu. Dzień ujawnia ośnieżone choinki, oszronione krzaki, białe pasmo Policy. Świat przybiera czarno białe barwy, jak na starych fotografiach. Dość nisko spotykamy pierwsze osoby idące pod górę. Krótka wymiana informacji o szlaku, pochwała za przetarcie, życzenie powodzenia i rozchodzimy się. Gdy wracamy na Krowiarki – wychodzi słońce. Plujemy sobie w brodę, że nie ma nas teraz na szczycie. Nie odpuszczamy. Nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Chcemy spróbować raz jeszcze. Z Markowych Szczawin. Jutro! W stylu oblężniczym Przy aucie przegrupowanie. Wyciągamy duże plecaki i ruszamy niebieskim szlakiem trawersującym północne zbocza Diablaka. Miało być łatwo i płasko i przyjemnie. A tu znowu torowanie szlaku. Oczywiście, nie tak męczące jak na szczyt, ale tamte siły jeszcze nie wróciły, nawet po zjedzeniu kabanosów dyniowych. Szuram po śniegu wciągając mroźne powietrze. Widok ośnieżonych świerków na Policy, skąpanych w słońcu podnosi trochę na duchu. Mimo swojej płaskości, trasa zmusza mnie do zapakowania kurtki do plecaka. Malownicze pasmo Policy Z kolejnym spadkiem energii przepraszam się z kurtką. I sunę monochromatyczną trasą modląc się o jej koniec. O schronisko. O gorący żurek. Jednak szlakowy wąż wciąż wije się po stoku. Aplikacja z mapami nie ma dobrych wiadomości o naszym położeniu. Wciąż nieustająco daleko. Wyprzedza nas dwóch panów. Jest trochę łatwiej iść po ich śladach. Lecz wciąż jest to nierówna walka silnej woli z brakiem siły mięśni. Zamarzający potok. Jedyny kolorowy punkt w zimno-białym świecie Spotykamy ludzi, którzy wchodzili po naszych śladach. Mówią, że torowali szlak przez godzinę od miejsca, w którym my się poddaliśmy. Może i my byliśmy dali radę? Wątpliwości chodzą po głowie… Widok schroniska ucieszył mnie jak dotarcie na Halę Miziową podczas przejścia GSB w zeszłym roku. Jednak tym razem miałem jeszcze siły na załatwienie noclegu i zamówienie żurku. Ciepło rozlewa się po ciele. Błogość. Szczęście. Podobne odczucia mam kilkanaście minut później gdy leżę na miękkim, schroniskowym łóżku i spoglądam przez okno w niebo. Chwila namysłu. Chwila w internecie i rzucam: Tej, a może zachód słońca na Małej Babiej? Godzinę temu uznał bym się za szaleńca. Teraz biorę to na poważnie i za wykonalne, choć boję się, że po pierwszym kroku padnę twarzą w śnieg. Koledzy podłapują pomysł i pomimo niedosuszenia ciuchów ruszają za mną. Podejście na Przełęcz Brona (1408 m npm) weryfikuje, że sił w nogach trochę jeszcze zostało. Nawet jeśli co kilkadziesiąt kroków muszę położyć się na kijkach i głęboko oddychać. Ostatnie strome podejście prawie wbiegam. Pomimo, że nie mogę złapać oddechu napędzają mnie kolory chmur. Na przełęczy szczęka ląduje w śniegu. Przed nami okrągła tarcza słoneczna rozświetla zaśnieżone świerki. Śnieg skrzy się jak diamenty. Ciemne chmury przelewają się przez Małą Babią. Myślę jednak, że poza słowem, lepiej sytuację przedstawią zdjęcia… Babia Góra skąpana w zachodzącym słońcu Budzik brutalnie przerywa sen. Po nieprzespanej poprzedniej nocy i ciężkim dniu, każda chwila odpoczynku jest na wagę złota. Powoli zbieramy graty, śniadanie i w drogę. Chłód poranka dobudza z resztek snu. Niebo pełne migoczących gwiazd to najlepsza nagroda za poranne wstawanie. Można by tak stać i wpatrywać się w niebieskie sklepienie nad Beskidami. I marzyć, przy krótkim blasku spalającego się meteoru. Zakładamy raki i w drogę ku szczytom. Po wczorajszym rekonesansie, na przełęcz Brona docieramy szybko i sprawnie. W nocnej ciszy słychać tylko miarowy chrzęst śniegu, stukot kijków i głębokie oddechy. Podejście na Babią to ciągła walka pomiędzy głową, a nogami. Jedno mówi szybko na szczyt, drugie odpowiada, ze spokojem, powolutku, nam się nie spieszy. Uda palą, kolano przeszywa nieznośny ból, płuca próbują wciągnąć każdą okoliczną cząsteczkę tlenu. Pojawiają się kolejne widoki. Pilsko, Fatra, Niżne Tatry i wreszcie pasmo tatrzańskie. Wszystkie one jak wyspy zanurzone w morzu mgieł. Taka panorama dodaje sił. Pozwala przeć w górę, aż do kolejnego łapczywego łapania oddechu. Wreszcie jest! Szczyt. Babia Góra. I kilkunastu miłośników wschodów trzęsących się już z zimna. Wiejący wiatr przeszywa wszystkie warstwy ubrania. Po ściągnięciu rękawic palce momentalnie kostnieją. Wychładzająca się bateria rozładowała się w oczach. W oczekiwaniu na świt Ciemny fiolet Tatr odcinał się od bieli mgły i czerwieni chmur. Oblepiona śniegiem tabliczka kierunkowa stała się głównym elementem planów wszystkich fotografów. Ręce trzęsą się z zimna. Ale nie odpuszczam, poluję na wyłonienie się tarczy słonecznej znad pasa ciemnych chmur. Chyba jest to znów dobre miejsce by słowa ustąpiły miejsca obrazom. Cień Wielkiej Góry Miękkie światło poranka zalewa babiogórski grzbiet. Białe kosówki, rzeźbiony wiatrem śnieg, mgły przewalające się przez mały pagórek u podnóża, wszystko to jest tak nierealnie piękne. I rozglądając się wokół łatwo przeoczyć rozcinanie stuptutów rakami albo zejście z przetartej drogi i zapadnięcie się po pas w świeżym puchu. Pomimo sopli tworzących się na brodzie, uśmiech zadowolenia sam maluje się na twarzy. Wraca temat miejsca, do którego wczoraj doszliśmy. Próbujemy znaleźć zostawione przez nas ślady. Z każdym krokiem jesteśmy pewni, że tu już byliśmy. Jednak dopiero po kilkudziesięciu minutach odnajdujemy zasypane drzewa, przy których podjęliśmy decyzję o wycofie. Z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że słuszną. Mimo, że tą trasę pokonujemy już trzeci raz w ciągu ostatnich dwóch dni, to wciąż zaskakuje. Słońce błyszczy w kryształkach lodu, odbija się od puchu. Świat górujący ponad chmurami lśni pięknem i nie pozwala przejść obojętnie. Mijamy kolejnych ludzi podchodzących na szczyt. Nie są to tłumy szturmujące latem CZEŚĆ! Górę, ale jak na grudniowy weekend, całkiem spore. Każdy kolejny krok przybliża do końca udanej wyprawy na Diablaka. Gdy spod śniegu zaczynają wyłaniać się stopnie, kolano odzywa się z podwójną siłą. Każdy ruch sprawia ogromny ból. Już gdzieś kiedyś to się wydarzyło. Zaciskam zęby i ześlizguję się w stronę parkingu. Sukces! Marzenie o babiogórskim wschodzie słońca spełnione. Można świętować, szczególnie, że to dopiero sobotnie południe. Tylko gdzie? Feta Poranny widok Tatr rozwiał wszelkie wątpliwości. Szybki telefon i mamy zarezerwowane miejsce w pokoju w Roztoce. Licząc na ładne widoki zahaczamy o Rusinową Polanę. Niestety, w międzyczasie nawiane chmury odcięły nas od panoramy Tatr Wysokich. Na pocieszenie zostały pyszne specjały roztoczańskiej kuchni. Albo niedzielny wypad nad Moko i szarlotka z brakiem jakichkolwiek widoków. Morskie Oko Epilog Tak szybko relacja z wypadu jeszcze nigdy nie powstała. Największa w tym zasługa korków na Zakopiance. Padający śnieg, remonty i wypadki skutecznie utrudniały powrót na niziny. Zmuszały do zjazdu z utartych szlaków i szukania wąskich ścieżek w górzystym klimacie. Ale to właśnie one stały się inspiracją do szybkiego opisu wrażeń.

babia góra wschód słońca godzina